Similar Posts

3 Comments

  1. Zupelnie nie zgadzam sie z opinia dot. Projekcji w spektaklu.
    Moim zdaniem projekcje, obok swietnie skomponowanej muzyki byly najsilniejszym elementem baletu.
    Minimalizm na ktory zdecydowali sie tworcy byl rzeczywiscie bardzo ambitnym pomyslem, zwlaszcza w kontekscie rozmiaru projekcji – zajmowala ona cala tylna sciane sceny.
    W zwiazku z tym duzym zagrozeniem byla dominacja wizualizacji nad innymi wydarzeniami scenicznymi.
    Autorka projekcji znakomicie wybrnela z tego problemu. Wizualizacje co do zasady byly bardzo delikatne, swietnie uzupelnialy ruch tancerzy na scenie. Jedynie w kilku kluczowych scenach projekcje otrzymaly pierwszoplanowa role, podkreslajac wage wydarzen.
    Pierwszym z nich byla swietnie zrealizowana scena 'narady wojennej’, gdzie projekcje operowaly mapami kartograficznymi, wsrod ktorych znalazla sie nawet mapa Poznania. Uwazam to za bardzo pomyslowe rozwiniecie idei planowania wojny, wskazujace rowniez na wspolczesny rodowod spektaklu.

    Druga scena, ktora zrobila piorunujace wrazenie bylo skokowe zacinanie wizualizacji w II akcie – skutecznie zwiekszajace poczucie niepokoju i dyskomfortu zwiazanego z zawierucha wojny trojanskiej.

    O ile z cala recenzja sie zgadzam, to opinia jej autora o projekcjach (’nie symbolizowaly nic’) jest niesprawiedliwa i zdradza chyba brak zrozumienia dla obranej formy (minimalizm) i zakodowanych w niej znaczeniach. Wizualizacje w moim odczuciu zgrabnie komponowaly sie z choreografia i wyraznie nawiazywaly do tresci baletu.
    Pozdrawiam!

  2. Moje odczucia po sobotnim (12.05) spektaklu:

    Plusy:
    – tradycyjna, wyważona i napisana z dojrzałością partytura. należy docenić młodego kompozytora
    – znakomite wizualizacje, wnoszące bardzo wiele w zakresie budowania drugoplanowej narracji – rzecz rzadko spotykana w spektaklach operowych i baletach, niewątpliwie innowacyjna i wyegzekwowana minimalistycznie, jednak w kilku scenach wręcz dominująca. moim zdaniem to był bardzo interesujący popis technologii wykonany przez utalentowaną byłą tancerkę (biogramy twórców były udostępnione na stronie internetowej, podałbym linka ale nie wiem czy można)
    – świetne kostiumy przywołujące na myśl bardziej współczesne utwory, a mimo to zachowujące charakterystyczną dla starożytności zwiewność i fałdowanie.
    – przyzwoita, choć oszczędna scenografia która została również potraktowana w formie rekwizytu. Co najważniejsze, scenografia nie ograniczała percepcji przy żadnej ze scen, a nawet kiedy w tańcu łączącym Parysa z Heleną (zatańczony z wyczuciem i elegancją) faktycznie ograniczona została przestrzeń, uwagę przykuwały hipnotyczne projekcje łączących się stopniowo okręgów.
    – bardzo efektywna egzekucja zamierzenia, które twórcy zapowiadali na spotkaniu przed spektaklem: gra emocjami i wzbudzanie poczucia dyskomfortu, niepokoju. atmosfera towarzysząca opowieści nie należała do przyjemnych i zbliżyła tym samym do realizacji zasady katharsis.
    – dobry synopsis, który równie dobrze wyegzekwowano w formie baletu. Oszczędność i brak rozbudowanych sekwencji wyszła spektaklowi na plus, pozwoliła dynamicznie przyspieszać historii.

    minusy:
    – niezbyt płynna synchronizacja w sekwencjach grupowych, nawet kiedy wydawało się to istotne. Podejrzewam jednak, że ten aspekt ulegnie zmianie gdy balet wejdzie do stałego repertuaru Teatru Wielkiego.
    – mimo wszystko niepotrzebne zastosowanie zbyt wysokich tonów w jednym z momentów II aktu.
    – wykonawcy baletu zdawali się różnić poziomem umiejętności, całkiem znacząco w niektórych przypadkach

    Ogólnie podobnie jak autor recenzji uważam, że należy szanować i wspierać takie inicjatywy. Efekt został osiągnięty olbrzymim wysiłkiem i dzięki determinacji młodych twórców i już za to należą im się brawa.
    A przy okazji jest to również bardzo obiecujący debiut – i mam na myśli całą ekipę realizacyjną. Z chęcią wybrałbym się na ich kolejny wspólny projekt.

  3. Drogi Panie….
    Warto znać choć podstawy baletu jak pisze się o nim recenzje. Poza tym argument, że coś „nie było ładne, bo było czarno-białe” jest na poziomie analfabetyzmu artystycznego.
    Jeśli Pan nie rozumie elementów spektaklu, cytuję : „nie wiem co miało znaczyć” to może warto się zastanowić nad recenzowaniem prostszych rzeczy.
    Pozdrawiam i proszę odrobić lekcje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.