Similar Posts

2 Comments

  1. Piękny,wzruszający reportaż, z precyzją i dokładnością oraz niespotykaną u innych wyczuwalna sympatią do postaci.Całość ,za co baaardzo dziękuję przenosi do lepszego świata. Na inna półkę .Z ogromnym wzruszeniem dziękuję. Oskar będziesz wielki!

  2. Miałem okazję być na koncercie w roku 1989, w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Ciekawostką jest, że wszedłem na tę uroczystość – w sumie zamkniętą – bez biletu czy zaproszenia. Byłem wówczas krótko po studiach pedagogicznych – umiałem postępować z ludźmi. Dostałem się za kulisy, dzięki czemu mogłem być blisko występujących artystów. Porozmawiałem ze Stefanem Stuligroszem i Krzysztofem Pendereckim, otrzymałem autografy od solistów (jako jedyny widz – prawdopodobnie – dostałem podpis od Liv Ullmann, która ogólnie temu była niechętna, ale w kulisach popatrzyliśmy sobie w oczy 🙂 ), a także od samego Bernsteina, któremu pomogłem przy jakich trudach w dogadaniu się z tzw. obsługą. W ten sposób mogę powiedzieć, że miałem na rękach pot zmęczonego dyrygowaniem mistrza, ponieważ tylko ja zorientowałem się, że bardzo potrzebował ręcznika, ale nikt tego nie rozumiał. Odszukałem wzrokiem ręcznik, podałem mu, a potem, gdy mi go oddawał, wiedziałem w jego oczach dużą wdzięczność…

    Przybyłem jako miłośnik muzyki oraz wielbiciel części występujących. Trzeba przyznać, że Bernstein był imponujący. A Liv Ullmann dała mi odczuć, że… byłem kimś wyjątkowym 🙂 Ona też!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.